Czym jest muzyka? Może poprostu niebem, z nutami zamiast gwiazd? - Ludwik Jerzy Kern

Z dnia na dzień.

środa, 29 września 2010

Głos jak trąba, jak buhaj. Anielski głos...

Z naszym głosem mogą się dziać nieliche rzeczy, a i może on przybierać niesamowite formy. Zatem możemy krzyczeć, wyć, drzeć się i wrzeszczeć. Wołać, jęczeć, skowyczeć, zawodzić i lamentować. Możemy nawet gardłować, jodłować, piszczeć oraz growlować.

Określenia na niektóre rodzaje wydobywania głosu są tak przecudne, że niektórzy dostają na samą myśl zawrotów głowy... Osobiście przeraża mnie śpiewanie flażoletem... ale nieważne :)

Dzisiejszy wpis poświęcony będzie śpiewowi i jego pochodnym. Ale nie skupię się na różnicach, kierunkach w śpiewie czy jego odmianach - na co mógłaby wskazywać encyklopedyczna nota we wstępie - tylko na twórcach i to tych bardziej rozpoznawalnych. Wpis o głosie w rejonach bardziej mi bliższych (a całemu światu znanych mniej...) pojawi się pewnie innym razem.

 

Jako pierwsza na rozkładówkę wskoczy Björk.

A właściwie Björk Guðmundsdóttir (nawet się cieszę, że nie muszę tego czytać na głos :). Urodzona 21 listopada 1965 roku w Reykjavíku. Piosenkarka, producentka, autorka tekstów i aktorka. Nominowana do 13 nagród Grammy. Znana ze swojego charakterystycznego głosu, który urzeka i hipnotyzuje.

Jej kariera zaczęła się właściwie przez przypadek. Nauczycielka, u której brała lekcje grania na pianinie, przesłała miejscowemu radiu nagranie piosenki Love to Love - Tiny Charles w wykonaniu Björk. Utwór tak przypadł słuchaczom do gustu, że wkrótce do piosenkarki zadzwonił przedstawiciel wytwórni Fálkin z propozycją nagrania płyty.

Björk - Hunter:

 

Erica Abi Wright urodzona 26 lutego 1971 roku w Dallas. Nazywana Pierwszą Damą Neo-Soulu. Wokalistka obracająca się w rytmach R&B, hip-hopu i jazzu. Aktorka - grała w filmach takich jak Blues Brothers 2000 czy Wbrew Regułom (The Cider House Rules).

Jej karierę zapoczątkował Album "Beduizm" powstały w 1997 roku, z którego piosenka On & On osiągnęła 12 miejsce na listach najlepszych singli w Ameryce i Wielkiej Brytanii

Erykah Badu - Didn't cha know:

 

Eithne Patricia Ní Bhraonáin urodzona 17 maja 1961 roku w Gweedore w Irlandii. Karierę muzyczną rozpoczęła w roku 1980, gdy dołączyła do grupy Clanned - tworzonej przez jej rodzinę. Po "drobnej" różnicy zdań, do jakiej doszło w siedem lat od rozpoczęcia wspólnej działalności artystycznej, odeszła, by zacząć karierę solistki.

Tworzy w gatunku New Age z elementami muzyki celtyckiej. Jej aksamitny, czysty głos jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych w świecie muzyki.

Enya - Sumiregusa:

 

Enya - Storm in Africa:

 

 Michael Joseph Jackosn - król popu, którego jak sądzę, nie trzeba przedstawiać, urodzony 29 sierpnia 1958 roku w Gary w stanie Indiana, był dla muzyki popularnej tym czym Elvis Presley dla Rock and Rolla. Wydał w sumie dziesięć albumów, z czego praktycznie każdy rozchodził się w zastraszającym tempie.

Śpiewał o wszystkim. Pierwsze albumy opiewały dobrą zabawą, radością i śmiechem. Kolejne dotyczyły już miłości i jej drugiego oblicza. Album Hi Story z 1995 roku opowiadał o głodzie na świecie, niszczeniu naturalnego piękna i nawoływał ludzi do zatrzymania się i zastanowienia.

Nawet jego śmierć obrosła w legendy. Wielu sądzi, że wcale nie umarł i razem z Presleyem odpoczywa gdzieś od sławy :)

Michael Jackson - Black or White:

 

I mała ciekawostka, na jaką natrafiłem podczas robienia tego wpisu (jak zwykle zresztą).

Przeróbka utworu  Beat it - Michaela Jacksona , jak na mój gust lepsza od oryginału, wykonana przez amerykański duet w składzie Nataly Dawn i Jack Conte. Polecam zresztą inne ich utwory, a w szczególności:

Mister Sandman - The Chordettes; (z małą wkładką o ochronie środowiska ;p)

Expiration Date - Pomplamoose. (która jest po prostu boska)

Grupa tworzy pod nazwą Pomplamoose i powstała w 2008 roku. W repertuarze  mają utwory takich wykonawców jak Michael Jackosn, Lady Gaga czy Aerosmith. Swoją drogą ich miano pochodzi z francuskiego i znaczy ni mniej ni więcej grapefruit :) (lub pomarańcza olbrzymia... ale język polski już nie po raz pierwszy okazał się wyjątkowo mało romantyczny...).

Sądzę, że ich sposób tworzenia jest po prostu genialny i uosabia samą kwintesencję tego, co kocham w muzyce :) Hmmm nic dodać nic ująć.

Beat it- Michael Jackson - wykonany przez Pomplamoose:

 

Steven Victor Tallarico urodzony 26 marca 1948 roku w Yonkers w stanie Nowy Jork. Wokalista rockowego zespołu Aerosmith. Współtworzy teksty, a także okazjonalnie gra na harmonijce i perkusji. Znany ze swojej specyficznej horeografii na scenie .

Wraz z zespołem wydał już dwanaście albumów, które nie schodzą z czołówek najpopularniejszych list tego gatunku. Tyler udzielał się także jako aktor. Między innymi znalazł sie w dwóch epizodach serialu "Dwóch i pół" (Two and a Half Men), gdzie dowodził swoich wokalnych możliwości przeszkadzając głównym bohaterom. Podkładał też głos w animacji "Ekspres polarny"

Steven Tyler - Janie's got a gun:

 

A na zakończenie coś czego po prostu nie mogłem sobie darować :)

John Paul Larkin - urodzony 13 marca 1942 w El Monte w Californi. Muzyk jazzowy bardziej znany pod mianem Scatman Johna. Człowiek, który jeszcze za życia obrósł w legendę, a dla mnie samego stał się wzorcem językowych i wokalnych wygibasów ;)

W 1999 wydał swój ostatni album "Take your time". Nawet bliski śmierci nie tracił dobrego humoru: - "Whatever God wants is fine by me... I've had the very best life. I have tasted beauty" - mówił. ("Cokolwiek by się nie działo, nie przejmuję się tym. Przeżyłem wspaniałe życie. Doświadczyłem piękna". - Tłumaczenie własne. ;p ).

ScatMan - Scatman World:

 

Swój wywód pozwoliłem sobie oprzeć korzystając z listy 50 wokalistek wszechczasów według Niezależnego Serwisu Muzycznego Porcys.

Użyłem także listy 100 najpopularniejszych wokalistów rockowych wszech czasów sporządzonej przez magazyn "Hit Parader" (a tu news na ten temat na onecie dla tych, którzy nie chcą daleko szukać ;)

Posiłkowałem się rówież listą najwspanialszych głosów wszechczasów sporządzoną przez SoulSaxy na Stronie MyMusicList

O! Tyle :)

Jeszcze jedno ;p pozwolę sobie wrzucić coś totalnie poza tematem.

Trailer do gry Assassin's Creed: Brotherhood. Urzekło mnie połączenie ujęć z gry z tą muzyką! :)

 

W tle słyszymy utwór grupy Unkle - Burn my shadow.

Ta gra chyba już zresztą słynie z efektownie dogranej do trailerów muzyki i udźwiękowienia.

Polecam też inne filmy z zapowiedziami do gry:

Assassin's Creed trailer;

Assassin's Creed trailer2;

Assassin's Creed 2 trailer; (tu jest aż 30 sekund reklam więc polecam przewinąć)

Assassin's Creed trailer3. (utwór z tła to: Lonely soul by Unkle)

Finito!

 

P.S. A właśnie! Miałem ostatnio genialny sen. Co prawda moc jego geniuszu i wspaniałości jest odwrotnie proporcjonalna do czasu jaki minął od jego wyśnienia ale...

Śniło mi się, że mój blog można by nie tylko przeczytać ale i wysłuchać. Oznacza to, że nagram swój głos czytający moje wypociny nabazgrane na blogu.

Otworzyłoby to ciekawe możliwości:

1) w końcu moje żarty byłyby śmieszne, bo słychać by było moją intonację ;p

2) blog stanąłby otworem dla osób niewidomych, którym wystarczyłoby kliknąć "play" i mogliby oni cieszyć się w pełni tą stroną;

3) mógłbym puszczać muzykę w trakcie swej wypowiedzi, znalazłoby się też miejsce dla efektów dźwiękowych i tym podobnych.

Co o tym sądzicie? Czy aby nie naszła mnie megalomania? ;p Pod rozwagę.

 

P.P.S. Ach i następny wpis będzie stworzony przez wyjątkowego gościa. Tak! Na tym blogu napisze ktoś sławny...! Znany...! Wyjątkowy...! W każdym razie znawca ;p I w ogóle będzie się działo więc polecam :)

 

środa, 25 sierpnia 2010

Cytując Alberta Einsteina pragnę zacząć wpis... właściwie o mocy ludzkiego umysłu do tworzenia niesamowitości. Nie tylko do fantazjowania, ale i dedukcji czy myśli twórczej.

Od jakiegoś czasu twórcy filmowi bombardują nas dziełami, które skupiają się głównie na wizualnej stronie przekazu, co za tym idzie, także na dźwiękowej. Reżyserzy prześcigają się w coraz to śmielszych wizjach, wykraczających czasem poza ludzkie możliwości poznawcze. Odległe galaktyki, obce planety i gwiazdy lub otchłań ludzkiego umysłu i świadomości. Przestrzenie, w których można się bezpowrotnie zatracić. Widzowie gubią się już powoli w domysłach i poszukiwaniach ukrytych znaczeń i przekazów.

Ostatnio zachwycił mnie film Christophera Nolana "Incepcja" ("Inception"). Nie będę się już roztkliwiał jak bardzo pobił na głowę mojego poprzedniego faworyta "Sherlocka Holmesa". Nie tylko sam pomysł wędrowania po snach (przysłowiowo) przygniótł mnie do ziemi, ale i mega epicka muzyka, skomponowana przez (a to ci niespodzianka) Hansa Zimmera. Choć słychać tu inspirację innymi twórcami (jak na przykład Clintem Mansellem i jego utworem Dead reckoning z filmu "Smoking' Aces"), a także podpieranie się na poprzednim świetnym soundtracku stworzonym przez Zimmera i Jamesa Newtona Howarda (jakim był "Mroczny rycerz" - "The Dark Knight"), nie odbiera to jednak przyjemności i zachwytu jaki towarzyszy słuchaniu tej muzyki.

Hans Zimmer, Inception - Dream is Collapsing:

 

 

Wydaje mi się, że Zimmer w ogóle ruszył lekko z kopyta przez ostatnie kilka lat. Bo o ile jeszcze w "Tears of the Sun" ("Łzy Słońca", 2003) dało się słyszeć inspiracje ze świetnego "The Rock" ("Twierdza", 1996), o tyle teraz kompozytor opiera się na kimś rzadko. Jeśli już, to częstuje się tylko najlepszymi.

Ach, nie odbieram jednak dwóm wyróżnionym soundtrackom ich kunsztu. :) The Rock sytuuje się na mojej liście najlepszych ścieżek dźwiękowych ever.

Jakby ktoś był zainteresowany Zimmerem to tu znajdzie jego dyskografię:

Hans Zimmer - Discography

A teraz pokalam wasze uszy jeszcze jednym utworem z Incepcji.

Hans Zimmer, Inception - Time:

 

 

W trakcie filmu dało się też słyszeć jeszcze jednego wykonawcę, za co dziękuję na kolanach autorowi muzyki i reżyserowi. Wykonawczynią była Edith Piaf śpiewająca utwór "Non, je ne regrette rien" (co w wolnym tłumaczeniu znaczy "Niczego nie żałuję", nie odważę się jednak odczytać  tego tytułu po francusku na głos ;p ). Utwór powstał w 1960 roku, a w filmie pojawiła się wersja nagrana w 1961 roku.

Edith Piaf - Non, je ne regrette rien:

 

 

Na początku wpisu wspomniałem jeszcze jeden tytuł w jakim maczał palce Hans Zimmer. Mam na myśli "Sherlocka Holmesa". Poza świetnymi kreacjami aktorskimi, akcją i humorem, film oferował (i tu was zaskoczę!!) genialną muzykę. Zimmerowi znów się udało nadać filmowi klimat samą muzyką. W rzeczywistości dałoby radę ten film po prostu wysłuchać i mieć świadomość wydarzeń jakie w nim zaszły.

Hans Zimmer, Sherlock Holmes - Panic, shear bloody panic:

 

 

I coś, co nadaje temu filmowi ciekawy klimat. Utwór The Dubliners, który można było usłyszeć w trakcie walki bokserskiej naszego dzielnego Sherlocka. Spróbujcie zresztą śpiewać razem z twórcami utworu :)

The Dubliners - The rocky road to Dublin:

 

 

I coś z trailera do filmu. Motyw przewodni wykonany przez E.S. Posthumus. Nie dajcie się jednak zwieść spokojnemu początkowi. Moc tego utworu zdmuchnie was sprzed ekranów :)

E.S. Posthumus - Unstoppable:

 

 

Uch :)

Na razie tyle :) Jak mi się  zdaje ten wpis i tak jest odrobinę za długi.

Choć powinien być. Dawno nic tu nie pisałem.

Ach, a propos - nie powiedziałem nic o Edith Piaf, mimo jej nagłej wizytacji. Doszedłem do wniosku, że pisanie o niej w takim miejscu i przeze mnie, jest jak bazgranie ołówkiem na papierze toaletowym o Van Goghu ;p Może innym razem, kiedy dorosnę.

Tyle :) Oby do wkrótce.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
O autorach
Tagi
free counters